bitchandmitch
Listopad 19, 2007
Umówmy się, że nie będziemy wyciągać na wierzch brudów rodzaju “nasza ignorancja bloga” i skupimy się na sprawach mniej odległych czasowo. I tu pojawiają się pod nóżkami kłopoty, a to nie takie znowu małe, bo wypływające z głębi pozostałości moich myślopodobnych(?) wymiocin czy wypocin. Sprawa przedstawia się jasno: ja i ona nie mamy pieniędzy i, jako dorodne nastoletnie dziewczęta, stawiamy ten problem na zdecydowanym nr 1 listy naszych zainteresowań. W takich sytuacjach sytuacja polityczna staje się nieistotna, spuszczenie napiętnowane, a życie codzienne blade i biegnące w tempie 0,1km/h.
Jesteśmy sprowadzane do kategorii podmiotu, a to (w języku/slangu czysto młodzieżowym) jest równoważne do określania naszej jakże zawiłej osobowości słowami “feministka” czy “komunistka”. Pominę sprawę “ku woli wyjaśnienia”, bo i to człowiekowi się nudzi. Moje zmęczenie dochodzi do epicentrum swoich możliwości, więc sięgnę po swoją podusię i wyślę was gdzieś do piwnic mojej podświadomości, zrobię z was łatwą do przełknięcia papkę, uproszczę i wydalę.
Mały bonus, czyli jak tu się nie zakochać:
S.