lubiszto?

Kwiecień 8, 2008

Szkoda dnia, dla marnego poczucia znudzenia, głodu, milczenia, niedouczenia, oglądania, przeglądania i selekcjonowania kolejnych odrętwiałych ruchów, płaskich słówek, powszechnych zdań, płytkich myśli, kolejnego chwileczkę, to już ciąży mi na myśli, spłyca ją do granic możliwości, wielkości atomowych, wycieńcza, zeszmaca, pustoszy, wyjada, wyżera wręcz zachłannie, dokładnie, ta szczegółowość nie jest nasączona ani odrobiną tkliwości, szczerości czy wyrozumiałości.

A kręci się to wszystko dalej od “lubisz to, suko?” do “please, mr cleese” i tak dalej, trochę nudno, bez nowinek, njusów na gorąca, mocnych dragów, nowych butów. Mamy za to papierosy, ptysie i możecie mi obciągnąć.

Bierzcie i rżyjcie z tego wszyscy!

S.

zobacz, to mitch!

Listopad 27, 2007

Aaaaaaa! Wybaczcie ale ja nie moge, nie moge i juz.
<>

bitchandmitch

Listopad 19, 2007

Umówmy się, że nie będziemy wyciągać na wierzch brudów rodzaju “nasza ignorancja bloga” i skupimy się na sprawach mniej odległych czasowo. I tu pojawiają się pod nóżkami kłopoty, a to nie takie znowu małe, bo wypływające z głębi pozostałości moich myślopodobnych(?) wymiocin czy wypocin. Sprawa przedstawia się jasno: ja i ona nie mamy pieniędzy i, jako dorodne nastoletnie dziewczęta, stawiamy ten problem na zdecydowanym nr 1  listy naszych zainteresowań. W takich sytuacjach sytuacja polityczna staje się nieistotna, spuszczenie napiętnowane, a życie codzienne blade i biegnące w tempie 0,1km/h.

Jesteśmy sprowadzane do kategorii podmiotu, a to (w języku/slangu czysto młodzieżowym) jest równoważne do określania naszej jakże zawiłej osobowości słowami “feministka” czy “komunistka”. Pominę sprawę “ku woli wyjaśnienia”, bo i to człowiekowi się nudzi. Moje zmęczenie dochodzi do epicentrum swoich możliwości, więc sięgnę po swoją podusię i wyślę was gdzieś do piwnic mojej podświadomości, zrobię z was łatwą do przełknięcia papkę, uproszczę i wydalę.

Mały bonus, czyli jak tu się nie zakochać:

S.

1.

Październik 30, 2007

Mam przyjemnosc zaprezentowac moj i saru zbiorowy blog z oswieconą myślą społeczno-polityczną oraz inteligentnymi wypowiedziami na inne tematy(zwazajac na to ile zajela nam publikacja pierwszej notki wroze niebywaly sukces tego przedsięwzięcia). Nasze wspaniale zycie, nasze jeszcze wspanialsze podejscie do zycia, niebywale poczucie humoru, porozumienie, wyluzowanie i rozbrajajace rozmowy, zepsucie, rozpusta, ignorancja, arogancja i najważniejsze, magiczne slowo – lans!

Aha, mozecie sie spodziewac, ze bedziemy tu obrabiac wam dupy i boki zrywac z waszej glupoty, albowiem uwazamy was za bande niedorozwinietych, nie umiejacuych samodzielnie myslec idiotow, ktorzy nie dorastaja nam do piet. A przynajmniej bardzo fajnie jest tak o was myslec i pielegnowac naszą miłośc własną.

jau, pozdro zią.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.